Szanowni Państwo!
(Adresuję rzecz jasna do czytelników Salonu24, broń Boże do rządzących nami ćwierćinteligentów-oportunistów)
Pomyślcie sobie przez chwilę że jest możliwe rozwiązanie alternatywne. Że nie trzeba ani podnosić podatków ani wydłużać czynnego zycia zawodowego obywateli. Że można zwiększyć wpływy do systemu ubezpieczeń społecznych bez podnoszenia składek. Że można ograniczyć wydatki tego systemu.
Że jedyne, co jest potrzebne aby tak zrobić to dobra wola i dobry pomysł.
Że jednocześnie ludzie rzekomo odpowiedzialni za politykę społeczną w tym kraju mają niepowtarzalną okazję żeby zadziałać dla dobra wszystkich swoich rodaków, nie tylko tych, którzy na nich głosują.
I że nie chcą tego zrobić...
No nie chcielibyście dać takim po prostu, po chłopsku, w mordę????
To śmiało. Bo właśnie "najszła wiekopojmna chwiła" taka.
Bo czyż nie jest: prościej, taniej, mniejszym kosztem społecznym a nawet i politycznym:
....zamiast podwyższać składki i wiek emerytalny doprowadzić do tego że niemal 2,8 mln ludzi zacznie PRACOWAĆ? To nie jest żart, w Polsce ponad 2,8 mln ludzi pracuje albo w niepełnym wymiarze (ok. 300 tys) albo jest bezrobotne i zarejetrowane (1,7 mln) albo jest bierne zawodowo pomimo tego że może, po przeszkoleniu lub nawet bez podjąć pracę (czyli nie szuka i nie znajduje) - dalsze ponad 750 tys.
Pełne zatrudnienie to mrzonka, rzecz jasna, ale czyż zamiast płacić 2,8 mln ludziom zasiłki, nie lepiej zapłacić przedsiębiorcom, żeby ich zatrudnili? Wiem to trudne i niewdzięczne zadanie, i potrzeba planu i wdrożenia odpowiednich metod zarządzania i wysiłku i umiejętności i wiedzy (przepisów już nie, przepisów ci u nas dostatek)...A tak, to wychodzi jak ze stosunkiem z tygrysem: i niebezpiecznie, i przyjemność niewielka...
Tylko, że działania systemowe przekraczają jak myślę, zdolność pojmowania zarówno historyków jak i księgowych, a nawet świeżo upieczonych doktorów "ekonomii" , którzy w większości z powodów wewnątrzpartyjnych a nie merytorycznych zaludniają korytarze ministerstw i KPRM.
I do czego to doszło, żebym ja, neoliberał, podpowiadał populistycznemu rządowi, wyznawcom kapitalizmu kompradorskiego, jak lepiej wydawać pieniądze...
(Aha, jeszcze byście ujemny podatek dochodowy wprowadzili zamiast zasiłków, to w ogóle będzie piękniej - to już było do "rządu" "premiera" "Tuska")
Pozdrawiam
Krzysztof Rogalski

---------------------------------------------------- ----------------------------------------------------Dyletant amator, miłośnik sztuki a. nauki; człowiek zajmujący się jakąś dziedziną (zwł. sztuki, nauki) z amatorstwa, nie zawodowo, niekiedy sporadycznie, powierzchownie; laik o rozlicznych zainteresowaniach. ---------------------------------------------------- ---------------------------------------------------- Nikomu nie muszę nic udowadniać, nie usiłuję robić "kariery" publicysty ani polityka, stać mnie na luksus bycia szczerym. Zbanowani: the usual suspects + Andrzej Celiński. Za pijaństwo. UWAGA: użytkownicy którzy przychodzą po to żeby się zdefekować a nie dyskutować proszeni są o załatwianie się w miejscach do tego przeznaczonych. Stosuję maść na trolle, więc niech notoryczni zadymiarze nie będą zdziwieni, ze drzwi zamknięte.

Jaki byłby sens by pieniądze które wydaje się na bezrobotnych przeznaczyć na przedsiębiorców? Żaden, bo budżet by i tak je stracił, a może i trzeba byłoby jeszcze sporo dołożyć.
Praca nie jest obowiązkiem i kto nie chce niech nie pracuje. Ale jeżeli ktoś jest na tyle rozsądny by pracować niech Państwo mu tego tylko nie utrudnia. Niech państwo, mówiąc michnikowym jezykiem, odpieprzy się od relacji pracodawca-pracownik. Im mniej Państwa tym lepiej.
Pozdrawiam
Mateusz Szczasiuk